Wydawałoby się, że 15 lat po upadku komunizmu wszyscy nauczyli się już, że biznes polega na tym, że klientom oferuje się to czego oni oczekują i traktuje się ich z szacunkiem. Okazuje się, że nie jest to wcale wiedza tak powszechna - cały czas spotykam się (i zapewnie nie tylko ja) z sytuacjami rodem z 'Misia' albo 'Zmienników'. Więc może czas zacząć popularyzować wiedzę o tym jak należy (i jak na pewno nie należy) traktować klientów.
Blog > Komentarze do wpisu
Jak zdejmowałem SIMlocka

W ciągu ostatnich kilku lat chyba wszyscy przywykliśmy do telefonów komórkowych - w końcu według najnowszych statystyk aktywnych 'komórek' jest już w naszym kraju więcej niż obywateli. Przywykliśmy też już do modelu, w którym telefon kupuje się za złotówkę, a koszt jego zakupu spłaca się potem w abonamencie. W sumie nie jest to chyba taka zła opcja, skoro większość ludzi się na nią decyduje. I większość z nas wie, co oznacza magiczne słowo SIMLock, pozwalające operatorom komórkowym utrudniać ucieczkę klientów do konkurencji.

Jak zapewne większość czytelników wie, istnieją 2 podstawowe sposoby na zdjęcie SIMlocka. Pierwszy, nazwijmy go 'półlegalny' polega na skorzystaniu ze stosownego oprogramowania lub usługi specjalizowanego punktu i pozbycie się blokady bez wiedzy firmy, która tą blokadę założyła. Kosztuje to zwykle kilkadziesiąt złotych (cena zależy od modelu telefonu) i można tego dokonać w każdej chwili - nawet następnego dnia po zakupie telefonu. Druga metoda, to skorzystanie z usług operatora, który ową blokadę założył - zwykle kosztuje to kilkaset złotych w okresie, na który zawarto umowę, której częścią była sprzedaż zablokowanego telefonu. Ale za to jak umowa już wygaśnie, zdjęcie SIMlock'a odbywa się gratis.

Kilka lat temu, jak tylko pojawiła się na rynku usługa BlueConnect, kupiłem sobie modem UMTS, który w międzyczasie zestarzał się trochę technologicznie, a w dodatku nie współpracuje z moją Makówką (jak go kupowałem, miałem jeszcze PC-ta). Ale z racji tego, że umowa dawno się skończyła, a za zdjęcie blokady panowie z budki zażądali ode mnie 150 PLN, postanowiłem skorzystać z bezkosztowej opcji zdjęcia blokady oferowanej przez operatora, który mi ten modem sprzedał. Stare przysłowie mówi, że jak coś jest za darmo, to zwykle wychodzi bardzo drogo, co oczywiście i tym razem się sprawdziło. A wszystko było tak:

Wizyta pierwsza

Do salonu firmowego udałem się z modemem oraz dokumentem tożsamości - wydawało się, że to wystarczy. Po odczekaniu stosownego czasu w kolejce (nie było tak źle - czekałem max. 5 minut) udałem się do sympatycznego pana, który poinformował mnie, że aby zdjąć za darmo SIMlock'a, muszę się wykazać dokumentem zakupu modemu - bo w końcu operator musi skądś wiedzieć, że umowa już się skończyła i zdjęcie blokady należy się gratis. Nie szkodzi, że modem kupiłem od tego samego operatora, z nim zawarłem umowę, a później, po upływie dwóch lat tą umowę rozwiązałem. Wydawałoby się, że skoro umowy już nie ma, a modem jest, to oczywistym jest, że zdjęcie blokady się należy za darmo. Niestety - nie dla wszystkich jest to takie oczywiste i trzeba się udać do domu po fakturę zakupu (aż się boję pomyśleć co by było, gdybym tą fakturę np. zgubił).

Wizyta pierwsza i pół

Na szczęście okazało się, że w salonach firmowych pracują ludzie, którzy myślą i starają się pomóc klientowi. Pan, z pomocą drugiego pana, w jakiś sposób wyszukał w systemie moją fakturę zakupu feralnego modemu (na szczęście kupowałem bezpośrednio od operatora, a nie od jakiegoś przedstawiciela, bo wtedy manewr by się nie udał). Po obejrzeniu faktury pan stwierdził, że rzeczywiście zdjęcie SIMlock'a mi się należy gratis i przystąpił do realizacji stosownej procedury. Kiedy już myślałem, że za 5 minut będę posiadaczem uwolnionego modemu, okazało się, że teraz system musi mi wygenerować 'numerek', który pozwoli na zdjęcie SIMlock'a. Oczywiście generowanie numerka nie odbywa się od ręki i może potrwać ok. tygodnia. Na szczęście, jak już system upora się z tym arcytrudnym zadaniem, to otrzymam o tym powiadomienie SMSem i będę mógł się ponownie pojawić w salonie

Wizyta druga

Zgodnie z obietnicą - system po 5 dniach wygenerował numerek, a ja dostałem informację, że numerek czeka na mnie w salonie firmowym i mogę tam pojechać. Więc kolejnego dnia pojawiłem się w salonie, odczekałem swoje w kolejce (tym razem miałem mniej szczęścia i czekanie zajęło mi 40 minut) i stanąłem oko w oko z Wielkim Zdejmowaczem SIMlock'ów. Pan Zdejmowacz postukał w klawiaturę systemu, wziął do ręki małą karteczkę i długopis, zapisał na niej magiczny numerek i ową kartkę wręczył mi. Do tego poinstruował, jak z wykorzystaniem owego magicznego numeru zdjąć sobie blokadę samodzielnie. Okazało się, że potrzebny jest do tego komputer, do którego można taki modem podłączyć (jak na początku wspomniałem - blokadę chciałem zdjąć właśnie dlatego, że takiego komputera nie posiadam, więc modem mi nie jest potrzebny, a bez blokady sprzedaje się go o wiele łatwiej) oraz karta SIM operatora innego niż ERA GSM (bo jak się podłączy modem z kartą innego operatora, to dopiero wtedy aplikacja pyta o numerek i zdejmuje blokadę). Oczywiście w salonie nikt mi blokady nie zdejmie, bo oni nie mają ani takiego komputera, ani tym bardziej karty SIM innego operatora (co akurat dziwne nie jest).

Przemyślenia na koniec

Jak widać, nawet trzy wizyty w salonie firmowym nie wystarczą, żeby zdjąć SIMlock'a z dawno nie używanego modemu. Co więcej - jak się ktoś przyjrzy tej całej procedurze, to nietrudno zauważyć, że ostatnia wizyta w salonie jest zupełnie niepotrzebna (w końcu numerek mogliby przysłać SMSem razem z instrukcją jak go użyć). Tak naprawdę, jeśli byłaby to procedura, na której operatorowi zależy, to można by było zrezygnować z jakichkolwiek wizyt w salonie firmowym i załatwić wszystko przez hotline (skoro da się tak przedłużyć umowę i zmienić taryfę, to nie widzę przeszkód aby pozbyć się w ten sposób SIMlock'a - przez cały czas żaden pracownik salonu firmowego nawet nie wziął do ręki mojego modemu). Tyle, że zdejmowanie SIMlock'ów to nie jest coś, na czym operator zarabia - więc woli na tym tracić - zarówno reputację i klienta, który taką próbę podejmie (i co gorsza jeszcze może o tym napisać na blogu), jak i czas swoich pracowników (3 wizyty x kilkanaście minut każda). Niestety nie wiem, jak jest u innych operatorów (może ktoś przećwiczył i napisze w komentarzu?), ale ja po dwóch wizytach (jednej na szczęście udało mi się uniknąć) w dalszym ciągu mam nieodblokowany modem, a koszty już chyba przekroczyły 150 PLN, które oferowali panowie z budki (a jeszcze pewnie można było się potargować). Tak więc drogi czytelniku - jeśli ktoś Ci wmawia, że coś zrobi dla Ciebie za darmo, to nawet jeśli jest to duża i poważna firma - miej się na baczności.

niedziela, 22 czerwca 2008, jchoinski

Polecane wpisy

  • Instrukcja

    Kilka dni temu padły mi słuchawki - jedna (a dokładniej lewa) przestała odtwarzać jakiekolwiek dźwięki. Próba znalezienia serwisu, który by je naprawił nie powi

  • Zaktualizuj oprogramowanie swojego telefonu

    Takiej właśnie treści maila dostałem kilka dni temu od Clubu Nokia. Właściwie od początku mojej przygody z 'komórkami' byłem związany z tą firmą, a że jakiś cza

  • Opakowanie też się liczy

    Nie wiem, jak wy, ale ja czasem jak coś kupię, to potem mam problem z opakowaniem, w którym to dostałem. Doskonałym i w pełni powtarzalnym przykładem firmy, kt

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Znudzony, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2013/08/28 21:13:19
Żyły sobie można otworzyć, czytając te wypociny. Tytuł sobie, treść sobie. Totalny internetowy śmieć.
-
2014/04/07 12:51:35
A nie jest czasem tak, że zdejmowanie SIMlocka w niektórych sieciach jest nielegalne? Przez to trwa to tak długo i jest takie problematyczne. Było tak na pewno w Idei, zanim nastąpiło przekształcenie spółki cywilnej w jawną i Erę...
Napisz do mnie

kuba(at)choinski.pl