Wydawałoby się, że 15 lat po upadku komunizmu wszyscy nauczyli się już, że biznes polega na tym, że klientom oferuje się to czego oni oczekują i traktuje się ich z szacunkiem. Okazuje się, że nie jest to wcale wiedza tak powszechna - cały czas spotykam się (i zapewnie nie tylko ja) z sytuacjami rodem z 'Misia' albo 'Zmienników'. Więc może czas zacząć popularyzować wiedzę o tym jak należy (i jak na pewno nie należy) traktować klientów.
Blog > Komentarze do wpisu
Made in China

Zwykle pisałem o zachowaniach producentów i sprzedawców wobec klientów, ale dziś wyjątkowy (i zapewne kontrowersyjny) temat dotyczący zachowań konsumentów (a więc nas wszystkich). Ostatnie tygodnie i to, co się w nich wydarzyło w Tybecie oraz dyskusja na pewnym blogu skłoniły mnie do zastanowienia się nad aspektami moralnymi kupowania produktów wytworzonych w Chinach Ludowych. Jaki ustrój panuje w Chinach wszyscy wiemy - ja np. pamiętam jeszcze, że w dniu, kiedy w Polsce mieliśmy pierwsze wybory, w których można było rzeczywiście wybierać, w Pekinie czołgi rozjeżdżały protestujących studentów na Placu Niebiańskiego Pokoju. Warto jeszcze dodać, że oprócz tego, że Chiny to państwo z pewnością totalitarne, wykonuje się tam ok 90% spośród wszystkich zapadających na świecie wyroków kary śmierci, ludzie masowo wysyłani są do obozów pracy przymusowej, a internet jest cenzurowany (nie wiem na ile skutecznie) przez aparat państwowy.

Jednocześnie Chiny to jedno z najszybciej rozwijających się państw na świecie - głównie dzięki eksportowi różnego rodzaju tanich towarów - od trampek, poprzez elektronikę aż po rowery i samochody. Właściwie można założyć, że każdy z czytających tego bloga jest w posiadaniu czegoś, co ma na metce napisane 'made in china'. Dlatego powstaje pytanie o moralny aspekt kupowania chińskich produktów - czy nie przyczyniamy się w ten sposób do utrzymania panującego tam reżimu i nie przykładamy ręki do prześladowań jakie mają tam miejsce? Czy czasem bojkot chińskich towarów (o ile jest w ogóle możliwy) nie jest lepszym rozwiązaniem?

Jak sobie zacząłem o tym myśleć i czytać różne opinie na ten temat (zwłaszcza te bardziej radykalne), to doszedłem do wniosku, że najważniejsze pytanie, które trzeba sobie na początku zadać, to co chcemy osiągnąć - bo możliwe odpowiedzi są przynajmniej dwie:

  1. Chcemy pomóc zwykłym chińskim obywatelom i jakoś ulżyć ich niedoli.
  2. Chcemy pokazać chińskim władzom co myślimy o ich sposobie rządzenia.

Ja przy takim wyborze nie mam wątpliwości co chcę osiągnąć - zdecydowanie ważniejszy jest dla mnie cel pierwszy.

No i tutaj trzeba się zastanowić jaki jest wpływ zakupu towaru 'made in China' na los przeciętnego Chińczyka. Z pewnością jakaś część tych pieniędzy trafia do Chin i tutaj jest jakoś dzielona między pracujących i rządzących. Co ważne - bez względu na to, że coś dostają rządzący, na pewno jakaś część trafia do zwykłego Chińczyka, który uszył te przysłowiowe trampki. A skoro trafiają do Chińczyka, to pewnie jego los się dzięki temu trochę poprawi - jeden kupi sobie za to paczkę papierosów, inny piwo, a jeszcze inny uzbiera więcej kasy, żeby wysłać dziecko do lepszej szkoły - każdy ma swoje indywidualne priorytety. Nie ulega natomiast wątpliwości, że jakaś część z tej kasy trafi do szarych (w dosłownym sensie jeśli ktoś widział ich ubiory) chińskich robotników, a za jakąś część elita rządząca pewnie sobie kupi kolejnego Maybacha albo rosyjski czołg.

Teraz się zastanówmy co by było, gdybyśmy tych chińskich produktów nie kupowali. Otóż z jednej strony biedny robotnik nic nie dostanie, a z drugiej nie będzie Maybacha ani rosyjskiego czołgu. Na pewno szary chińczyk będzie uboższy, ale reżim nie kupi sobie kolejnego czołgu. Czy aby na pewno? Skoro ten robotnik nie ma pracy przy trampkach, to przecież może robić chińskie czołgi - może trochę gorsze, ale do tłumienia opozycji (której broń to koktajle Mołotowa) zapewne równie skuteczny. Tyle rozważań 'na chłopski rozum', ale żeby nie wyjść na kompletnego laika, poszukałem trochę w sieci i dowiedziałem się, że:

  1. Chińska gospodarka otworzyła się na świat (i zaczęła zapraszać obcy kapitał do inwestowania na miejscu) mniej więcej na początku lat 80tych.
  2. Historia ostatnich lat pokazuje, że dzięki temu, że wielkie korporacje wykorzystują Chińczyków jako tanią siłę roboczą, znakomita większość obywateli tego kraju ma co jeść i zaczyna mieć jakieś zabezpieczenie finansowe. Według danych Banku Światowego (a nie jakiegoś chińskiego GUSu) w 1981 roku 64% populacji żyło poniżej progu ubóstwa. W 2004 roku ten problem dotyczył już tylko 10% chińskiego społeczeństwa - co oznacza, że ponad 500mln Chińczyków wydostało się ponad ten próg. Nie muszę chyba dodawać, że w sąsiedniej Korei Północnej, która nie pozwala wielkim korporacjom wykorzystywać swoich obywateli nie zanotowano podobnego postępu (a jeśli już, to raczej w odwrotną stronę).
  3. W swojej powojennej historii Chiny zanotowały okres (lata 1959-1961) kiedy z głodu zmarło przynajmniej 14 milionów ludzi. Od 1981 roku (a więc od otwarcia się na wielkie korporacje) żadnej klęski głodu w Chinach nie zanotowano.
  4. Historia zna wiele przypadków (najbardziej spektakularny to ZSRR w latach 30tych), gdzie po ograniczeniu swobody gospodarczej (a więc m.in. wyrzuceniu zagranicznych firm) w systemie totalitarnym doszło do klęski głodu, która kosztowała życie wiele milionów osób.
  5. Historia nie zna ani jednego przypadku (a przynajmniej mi nie udało się go znaleźć), w którym w wyniku wprowadzenia sankcji gospodarczych upadłby jakikolwiek system totalitarny. Co więcej - przykłady takich państw jak Kuba, Korea Północna, Irak czy Iran pokazują, że po wprowadzeniu sankcji gospodarczych najbardziej cierpieli na tym najbiedniejsi obywatele tych państw, a los elit rządzących specjalnie się nie pogarszał.

A więc - zarówno z prostej analizy myślowej jak i z faktów gospodarczo-historycznych wygląda, że szanse na to, że bojkot chińskich towarów (bez względu na to jak zły ustrój panuje w Chinach) doprowadzi do jakiejś zmiany w polityce wewnętrznej tego państwa są znikome. Z drugiej strony - dzięki temu, że kupujemy chińskie trampki i elektronikę, milionom ludzi w tym kraju żyje się lepiej (a przynajmniej dostatniej). Dlatego jeśli chcemy w jakiś sposób przyczynić się do poprawy życia chińskich obywateli, bojkot towarów przez nich produkowanych jest drogą najmniej właściwą (a nawet szkodliwą).

Oczywiście opinia przedstawiona powyżej jest tylko i wyłącznie moją opinią i nie otrzymałem nawet jednego juan od ambasady chińskiej, żeby to napisać. I prawdę mówiąc nie potrafię sobie wyobrazić jak by wyglądało moje życie w tamtym ustroju i popieram wszystkich, którzy dążą do jego zmiany i wyrzucenia wszystkich partyjnych notabli do sąsiedniej Korei Północnej. Natomiast z moich przemyśleń wyszło mi, że bojkotując chińskie towary, jakby to szczytne się nie wydawało, przyczyniamy się do pogorszenia a nie poprawy losu miliarda uciskanych przez aparat partyjny chińskich obywateli. Wszystkich, którzy się nie zgadzają z moim zdaniem, zachęcam do dyskusji - najlepiej popartej jakimiś argumentami.

sobota, 05 kwietnia 2008, jchoinski

Polecane wpisy

  • Wypróbuj za darmo przez 14 dni

    Hasło jak w tytule (zmienia się co najwyżej długość okresu testowego) spotykamy praktycznie wszędzie. Sprzedający, próbując przekonać nas do zakupu oferuje darm

  • Komentarze na serwisach aukcyjnych

    Każdy, kto choć raz w życiu przymierzał się do kupienia czegokolwiek na Allegro , Świstaku lub eBayu zapewne zdaje sobie z dobrodziejstwa komentarzy do transa

  • Jak zatrudnić dobrego pracownika?

    Dość często na drodze ku dobrej obsłudze klienta staje pracownik. Może to być ekspedientka w sklepie, która uznaje rozmowę z koleżanką za ważniejszą od rozmowy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Bartłomiej Dymecki, *.master.pl
2008/04/06 07:24:59
Czy Chiny są całkiem totalitarne, czy może autorytarne, to możnaby dyskutować, ale sam wpis pierwsza klasa. O to właśnie chodzi - bogate Państwo dostrzega więcej korzyści w otwieraniu się. Kto wie, może pewnego dnia rząd pomyśli sobie "wolimy więcej kasy, niż zabierania wolności" i będzie pozamiatane...
-
2008/04/06 12:28:28
Obyś miał rację - może kiedyś Chiny podążą drogą Tajwanu czy Korei Południowej - państw, w których 20 lat temu też nikt nie słyszał o demokracji.
-
2008/04/06 16:04:48
Z tego co mi wiadomo cenzura w Chinach opiera się głownie na blokowaniu stron zawierających pewne sekwencje słów podczas korzystania z wyszukiwarek.

BTW Podczas jednego z moich (nielicznych) wolnych weekendów natrafiłam na Twojego bloga. Delektowałam się nim spokojnie, po kawałeczku, przez dwa dni przerywając tę degustację innymi sposobami słodkiego 'nic-nie-robienia'. Bardzo podobała mi się ta forma relaksu, więc zdobyłeś tym sposobem stała czytelniczkę:)
-
2008/04/06 16:19:47
No to w takim razie bardzo się cieszę z nowej czytelniczki i mam nadzieję, że nie zawiodę pokładanych we mnie oczekiwań.
-
Gość: alicja, *.echostar.pl
2008/04/06 18:17:23
Jade do Chin, juz za niecaly tydzien im.in w poszukiwaniu mozliwosci na ciekawy biznes. Wlasnie ostatnio zastanawialam sie nad poruszonym tematem. Jednak troche od drugiej strony-co jesli to Chiny zadecyduja o ograniczeniu wymiany handlwej ze swatem. Np. w ramach sankcji za "wtracanie sie" w nie swoje sprawy. Nie wiem, czy jest to dla nich mozliwe, pewnie w bardzo duzym stopniu sa od gospodarki swiatowej w tej chwili uzalenieni, zarowno jako importer i eksporter. Ale, w koncu to ludzie nie do konca myslacy w 100% racjonalnymi kryteriami ekonomicznymi. A wiec co by sie stalo dla swiata, dla nas? Pewnie byloby to blogoslawienstwo dla lokalnych producentow dobr konsumpcyjnych, ale ile firm handlowych by ucierpialo, nie mowiac o kieszeniach konsumentow. Z tym mysle ze jednak dalibysmy rade. Wazniejsze jednak jest to, ze Chiny to przeciez najpotezniejszy w swiecie odbiorca energii, wszelkich surowcow mineralnych, dobr przemyslowych itp, itd. Wydaje mi sie wiec, ze izolacja Chin z punktu widzenia swiata zachodniego jest juz po prostu niemozliwa. Chinczycy maja nas w swojej kieszeni.
-
2008/04/06 18:48:44
Alicja - ja bym aż takich wizji nie snuł. Wg mnie jeśli Chiny zdecydowałyby się zamknąć swoją gospodarkę, to z pewnością staniałaby większość surowców, a w szczególności ropa naftowa, którą Chiny importują na potęgę. Podrożałyby pewnie niektóre dobra konsumpcyjne, ale zamiast z Chin zaczęlibyśmy je sprowadzać z Wietnamu czy Indonezji. Więc świat by sobie bez Chin poradził (co najwyżej ucierpiały by na tym firmy zajmujące się handlem zagranicznym). Ale myślę, że władze chińskie myślą na tyle racjonalnie, że im to do głowy nie przyjdzie, więc nie ma co się martwić.
-
Gość: ziutek, *.chello.pl
2008/04/06 19:54:55
Byłem w 2007 roku w Chinach i stąd wiem, że większość tego co mówią o Chinach w polskich mediach to delikatnie mówiąc mijanie się z prawdą. Natomiast 99,99% wypowiedzi internautów to kompletne bzdury, i do tego pisane na komputerach Made in China lub Made in PRC (People's Republic of China). Zacznijcie bojkot chińskich produktów od swoich komputerów!!!
-
Gość: notmadeinchina.pl, *.chello.pl
2008/04/06 20:00:51
Ja zdecydowanie jestem jednak za bojkotowaniem produktów chińskich. Już teraz chiny nas zdominowały, a każdy kolejny dzień umacnia tylko pozycje tego kraju na arenienie międzynarodowej. Największa jednak siła tkwi w nas, konsumentach. Podejmując świadome decyzje podczas zakupów możemy wyrazić swoje niezadowolenie z tego co dzieje się w Chińskiej Republice Ludowej. Obecnie powstaje portal poruszający to zagadnienie. Każdy z nas może się zaangażować w jego budowę. Oto jego adres, polecam www.notmadeinchina.pl
-
2008/04/06 20:11:32
@ziutek - a mógłbyś jakieś konkrety napisać, a nie tylko, że internauci to bzdury wypisują. Bo to akurat do dyskusji niewiele wnosi.

@notmadeinchina - jeśli bojkot ma na celu walkę z dominacją Chin na arenie międzynarodowej, to zupełnie inna kwestia niż to o czym tu piszę. W ciągu ostatnich 500 lat różne kraje przerabiały walkę z dominacją innych krajów metodami handlowymi (głównie przez cła importowe i embarga) i rzadko kiedy wychodziło z tego coś dobrego dla krajów walczących. Natomiast co do wyrażenia niezadowolenia z tego co się dzieje w ChRL to są na to różne metody i jak wynika z tego co napisałem wyżej - bojkot chińskich towarów to może być co najwyżej 'gest na pokaz' i to raczej szkodliwy dla osób już i tak uciskanych przez tamtejszy reżim.

-
Gość: pmrozik, *.merinet.pl
2008/04/07 08:40:48
Świetny artykuł i co ważniejsze - bardzo ciekawy, odmienny, punkt widzenia na kwestie moralności kupowania Chińskich towarów.

Bardzo trafne jest również to co napisałeś odnośnie tego, że są małe szanse na to że nasz bojkot czy na przykład embargo przyczyni się do zmiany wewnętrznej polityki państwa i rzeczywiście w krajach takich jak Kuba czy Korea Płn. to praktycznie nic nie dało.
Gdy jednak poprawia się jakość życia przeciętnego obywatela, pozwala to podnieść poziom wiedzy ze względu na to, że ten obywatel nie musi się już tylko troszczyć o to, czy będzie miał jutro co zjeść - może też np. wysłać dzieci do szkoły.

Z drugiej strony, bardzo trudno jest mi pogodzić się z hipokryzją Zachodu. Chiny i Wietnam były kiedyś cześcią, powiedzmy, Osi Zła. Dzisiaj są to świetne miejsca na inwestycje.

W dłuższej perspektywie czasu, istnieje też ryzyko, że Chiny, będąc bardzo silnym państwem totalitarnym mogą popsuć równowagę światową i doprowadzić do konfliktu zbrojnego zagrażając jednocześnie nam.
Wojny jednak często są spowodowane biedą, a ludzie biedni i zdesperowani dają się łatwo zmanipulować - więc miejmy nadzieję, że "dobrobyt" który wpływa do Chin zadziała korzystnie i w przeciwieństwie do takich społeczeństw jak Korea Płn., da w dłuższej perspektywie stabilność i szansę na demokratyczne reformy.

Pozdrawiam i czekam na więcej ciekawych tematów :)
-
Gość: alicja, *.echostar.pl
2008/04/07 20:07:02
Jesli chodzi o znaczenie Chin w gospodarce światowej to zaproszam do przeczytania nastepujacego artykulu. www.eksportuj.pl/artykul/pokaz/id/736/strona/7/Raporty/chiny-dzis-i-jutro-perspektywy-dla-biznesu
Jest to dosc zatrwazajace. A nie sadze zeby wielkie koncerny ( i nie tylko wielkie) daly sie odwiesc od pomyslu handlu z Chinami. Coz moze wiec pojedynczy konsument?
-
2008/04/08 06:12:24
@pmrozik - dzięki. Mam nadzieję, że w Chinach totalitaryzm rozpadnie się szybciej niż kraj ten nabierze siły militarno-gospodarczej porównywalnej z USA. Bo jak nie, to pewnie Twój scenariusz staje się realny.

@alicja - interesujący artykuł, choć nie ze wszystkim się zgadzam. W szczególności - potęga Chin budowana jest póki co na taniej sile roboczej - a skoro poziom zamożności się tam będzie podnosił to i siła robocza będzie coraz droższa. Więc kiedyś trzeba będzie zmienić strategię - a do tego moim zdaniem konieczne będzie odejście od obecnego systemu politycznego.
-
Gość: Cubius, *.zone2.bethere.co.uk
2008/07/12 01:00:34
Ciekawy tekst, ciekawe podejście. Od siebie do dyskusji dorzucę, że często bojkotowanie produktów chińskich jest trudne lub nawet niewykonalne. Nie wiadomo ile z komponentów urządzenia "made in np. japan" jest w istocie "made in china", jak również ile z kupowanych przez nas niepodpisanych dóbr jest z Chin. Zgadzam się, że bojkot produktów jest bez sensu na dłuższą metę - jak korporacja z Europy czy USA ma wyprodukować drożej u siebie lub taniej w Azji to wiadomo że zrobi to taniej. A potem klient jak ma wybrać tańsze chińskie lub droższe europejskie to raczej bez zerkania na metkę wybierze tańsze.
Jeszcze dochodzą oczywiście kwestie jakości, oryginalności, itp, i w ogóle problem jest dużo bardziej złożony, ale Chiny są już na tyle potężnym państwem, że posta strategia szerzenia demokracji wuja Sama nie zadziała, tu trzeba bardziej przemyślanych metod.
Chińczyków trzeba przekonać do demokracji.
-
Gość: 2r6zs7a4, *.tktelekom.pl
2009/08/01 20:55:22
Jeśliby zastanawiam cię, czemu nie kupowac chińskich produktów, to chocby dlatego, że Chiny wykorzystują więżniów politycznych jako darmową siłę roboczą. O "skażeniu krwią" wyrobów made in china alarmuje choćby pisarz Harry Wu
-
2014/05/03 20:09:42
Ja również mocno się nad tym zastanawiam, coś jednak czuję, że to o czym piszesz, to mity, które rozprowadza miedzynarodowka, by zaszkodzić Chinom. Najgorsze jest jednak to, że jestem w stanie uwierzyć w obie wersje...
Napisz do mnie

kuba(at)choinski.pl