Wydawałoby się, że 15 lat po upadku komunizmu wszyscy nauczyli się już, że biznes polega na tym, że klientom oferuje się to czego oni oczekują i traktuje się ich z szacunkiem. Okazuje się, że nie jest to wcale wiedza tak powszechna - cały czas spotykam się (i zapewnie nie tylko ja) z sytuacjami rodem z 'Misia' albo 'Zmienników'. Więc może czas zacząć popularyzować wiedzę o tym jak należy (i jak na pewno nie należy) traktować klientów.
Blog > Komentarze do wpisu
Dobre i tanie jedzenie
Każdy z nas czasem potrzebuje coś zjeść. Jeśli jesteśmy akurat w domu, to (jeśli tylko chcemy), możemy mieć dużą kontrolę nad tym, co jemy. Gorzej jest na tzw. mieście - tam dominuje zwykle kuchnia wietnamska (zwana nie wiadomo czemu chińską), kebab, różnego rodzaju 'hamburgerownie'. Oczywiście są też i restauracje, w których można zwykle zjeść coś smacznego - problem polega na tym, że zwykle są drogie, a w dodatku czas oczekiwania wraz z konsumpcją sięga godziny.

Kilka tygodni temu byłem na krótkiej wyprawie do Krakowa i znalazłem tam coś rewelacyjnego (no dobra - nie znalazłem, bo jakieś 5 lat temu też tam byłem). Owe cudowne miejsce z dobrym jedzeniem to Chimera. W skład Chimery wchodzi restauracja (o której tutaj pisać nie zamierzam) oraz bar sałatkowy (o którym napiszę).




Otóż w Chimerze, w przeciwieństwie do innych barów sałatkowych można się najeść. Kobiecie wystarczy w tym celu zwykle 10PLN (300g), natomiast duża porcja (500g) kosztuje 15 PLN. Sałatek do wyboru jest mnóstwo - choć zaraz po otwarciu możemy mieć mniejszy wybór (dania są przygotowywane na bieżąco, więc z każdą kolejną godziną wybór się poszerza). Wszystko jest świeże, pachnące, soczyste i smaczne. Jedzenie podawane jest na prawdziwych talerzach z prawdziwymi sztućcami (zero kartoników i plastiku), a oprócz dań zimnych można również wybierać z kilku ciepłych. Do sałatki ze świeżych warzyw można sobie wziąć na deser również świeże ciasto i dobry napój ze świeżych owoców lub ziół. Dla uzależnionych od fast-foodów jest też Coca-Cola.

Zakupu dokonuje się przy długiej ladzie, wzdłuż której idziemy sobie i mówimy, co ma się znaleźć na talerzu. Zaczynamy od dań ciepłych, potem są sałatki, ciasta, napoje i na końcu kasa. Personel jest sympatyczny (i ładny) i potrafi doradzić całkiem interesującą sałatkę. Lady i zaplecze są czyste. Do świeżości przekonało mnie zdjęcie zrobione 'od tyłu' - widać, że przerób mają niesamowity - co chwila z zaplecza wychodził ktoś i zabierał kosz wyładowany warzywami. Po chwili pewnie trafiały one na stół.



W czasie 2 wizyt lokal (a właściwie podwórze kamienicy, bo większość stolików jest pod gołym niebem) zawsze był zapełniony prawie po brzegi (na oko ok. 100 'konsumentów'). Z tego co wiem od znajomych - jest tak prawie codziennie. Aż się dziwię, że firma nie otworzyła jeszcze filii w Warszawie (na Ochocie poproszę).
poniedziałek, 14 sierpnia 2006, jchoinski

Polecane wpisy

  • Idealny kelner

    Dziś zamiast opisywać własne doświadczenia związane z obsługą klienta postanowiłem skorzystać z doświadczenia Johna G. Millera, autora książki QBQ! The Question

  • Jak sprzedają jabłka w Londynie

    Przed kilkoma dniami wróciłem z Londynu (od razu zapewniam, że nie szukałem tam pracy) i oczywiście, skoro udało mi się odwiedzić trochę inną cywilizację (mają

  • Klient ma prawo do gorącej kawy

    Nie wiem, czy mieliście kiedyś okazję odwiedzić sklepy Almi-Decor .To taka firma, która zajmuje się sprzedażą mebli - dość wyszukanych i nie koniecznie najtańsz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2006/09/02 07:42:30
Chimera to strzał w 10! Poza sałatkami menu "normalnych" dań także bardzo akuratne. Obowiązkowa "stołówka" w Krakowie. Brakuje takich miejsc np. na Śląsku - ciekawe czy z prowadzeniem takiej restauracji jest kłopot?
-
jchoinski
2006/09/03 12:25:25
Podejrzewam, że 'kłopot' polega głównie na braku pomysłu i chęci - choć pomysł chyba nie jest trudny do skopiowania.
A może ktoś zna coś podobnego w Łodzi? (wybieram się tam niebawem)
-
2006/09/25 20:50:07
Potwierdzam! Właśnie tak wspaniale ugoscił mnie Kraków, gdy pierwszy raz zawitałam na rynek, całkowicie przypadkiem skręcając w tę a nie inną uliczkę i z zaciekawieniem zagłębiając się wgłąb podwórka. Swoją drogą trzeba mieć nie lada wegetariańskie szczeście trafić tam tak poprostu, zachwycić się i ... znów tam wracać:) Pozdrawiam:)
-
jchoinski
2006/09/26 11:46:14
Ja pierwszy raz trafiłem tam jeszcze w czasach studiów, czyli jakieś 8 lat temu, za sprawą koleżanki, która Kraków lubi tak bardzo, że kupiła tam nawet mieszkanie, mimo, że na codzień mieszka 2000km stąd. Od tego czasu Chimerę odwiedzam regularnie.
-
Gość: Marian, *.play-internet.pl
2011/07/22 13:45:29
pierwszy raz slysze o tym lokalu i pewnie bym skorzystal gdyby nie fakt ze nie lubie bardzo salatek - zawsze przy zamowieniach mowie ze bez salatki a i tak niektorzy probuja wcisnac jakby nie mieli co z tym robic
Napisz do mnie

kuba(at)choinski.pl